Posts Tagged ‘Foto’
Co takiego ma Canon 40D, czego nie ma 350D, 400D, 20D, czy 30D?
Poniedziałek, styczeń 14th, 2008
Do niedawna byłem szczęśliwym posiadaczem Canona 350D. Robiłem nim setki zdjęć i byłem na prawdę zadowolony. Od czasu do czasu wyjmowałem z szafy EOSa 50, żeby zajrzeć przez jego wielki wizjer. Bywało, że robiłem zdjęcia 20D i wracając do 350-ki miałem jakieś dziwne uczucie… Podświadomie kiełkowała we mnie chęć przejścia na model wyżej. I gdy pewnego dnia szukałem informacji na temat lampy, którą planowałem kupić, przeczytałem pełny test 40D na dpreview. Już wtedy wiedziałem, że kupię lampę mocniejszą, “bo przecież za jakiś czas na pewno kupię większe body”… Po sprawdzeniu cen i trzykrotnym wyjęciu kalkulatora “za jakiś czas” nastąpił dnia następnego… I tak o to stałem się posiadaczem nowego aparatu. Czy było warto? Nie porównywałem ich przed zakupem, to zrobię to teraz… Zapraszam do recenzji 40D z punktu widzenia byłego posiadacza Canona 350D.
FotoStamina
Niedziela, listopad 25th, 2007Wczoraj dokonało się carskie cięcie. FotoBlog, który był częścią tej strony otrzymał własną kopię WordPressa, nowy układ i odświeżoną flashową przeglądarkę. Od teraz nazywać się będzie FotoStamina (od stareego projektu na którym publikowałem moje pierwsze zdjęcia) i będzie można go znaleźć pod adresem http://foto.stamina.pl/.
Nie jest to bez znaczenia dla RzeczyLepszych - oba blogi chodzą na kopii wordpressa z tego samego repozytorium, mając odrębne bazy, szablony i zestawy wtyczek. Dzięki temu oba będę mógł utrzymywać łatwiej a i RzeczyLepsze najpewniej doczekają się pewnych zmian w przyszłości.
Przy tej okazji udało mi się powrócić do zwykłej wersji WP (wcześniejsza miała masę modyfikacji), dzięki czemu mogłem w końcu zacząć korzystać z wtyczek, których udało mi się znaleźć całkiem sporo i mam nadzieję, je któregoś dnia opisać, bo warto… Ale póki co…
Zapraszam do zdjęć pełnych Staminy :)
Sigma 70-300 f4-5.6 APO DG Macro
Środa, sierpień 23rd, 2006Po krótkich poszukiwaniach nowego tele, postanowiłem skorzystać z okazji i wypożyczyć na 3 dni tytułową Sigmę… Obiektyw jak na swoje parametry i recenzje drogi nie jest, bo kosztuje około 900zł. Co prawda od kiedy używam stałki 50mm coraz bardziej maleje mój entuzjazm dla zoomów…ale z drugiej strony…kurde…jakie to jest wygodne ;)
Drugiego (Canon 100mm f2 USM), trzeciego (Tamron 90mm f2.8) i czwartego (Canon 28-135mm f3.5-5.6 IS USM) pretendenta w sklepie nie znalazłem, więc pozostaje mi pobawić się sigmą i zmierzyć ją z leciwym i tanim Tamronem, którego ma ona szansę zastąpić…
Minitest obiektywów - Zenitar 16/2.8, Canon 18-55/3.5-5.6, Canon 50/1.8 II, Pentaflex 50/1.8, Tamron 80-210/4.5-5.6
Poniedziałek, sierpień 21st, 2006Mając w końcu pod ręką lustrzankę cyfrową postanowiłem sprawdzić do czego nadają się posiadane przeze mnie obiektywy… Zrobiłem każdym serię takich samych zdjęć, porównałem wyniki i zapomniałem o nich na 3 miesiące… Jako że powinienem zająć się dzisiaj pracą, postanowiłem spożytkować energię na coś zupełnie innego i podzielić się z Wami efektami tych testów ;)
Wiadomo, że nawet najlepsze body nie pokaże nic ciekawego, jeżeli nie otrzyma odpowiedniej jakości szkła… Szkła o odpowiedniej jakości mają silną tendencję do kosztowania mniej więcej tyle ile samo body aparatu, na co nie każdy chce się zgodzić… Biorąc pod uwagę, że najodpowiedniejsze szkła to stałki, w akompaniamencie super szybkich i nie-za-szerokich-zoomów, którymi podniecają się autorzy testów z wykresami (i ich czytelnicy, ze mną włącznie), na pełny super-zestaw, trzeba wydać super-dużo pieniędzy… Zastanawiało mnie co potrafią zwykłe, stosunkowo tanie, bardzo plastikowe szkiełka. Kiedy można wyciągnąć z nich niezłe efekty, a jakich ustawień zdecydowanie unikać? Sprawdzałem co miałem na stanie, więc nie każdy może być usatysfakcjonowany takim zestawem… cóż… bywa.
![]()
Sprawdziłem (od lewej na górze): Pentaflex 50/1.8 ("kitowy" obiektyw na gwint, który niegdyś mój ojciec kupił razem z aparatem Praktica LTL 3), Zenitar 16/2.8 (najpopularniejsze, najtańsze, na gwincie, rosyjskie rybie oko - kupione za 300 zł na giełdzie, kilka lat temu), Tamron 80-210/4.5-5.6 (tani, plastikowy zoom, z powolnym i pożerającym baterię AF - mocowanie EF), Canon 50/1.8 II (tania - poniżej 400zł - bardzo dobra, plastikowa stałka Canona - mocowanie EF), Canon 18-55/3.5-5.6 ("kitowy", plastikowy obiektyw dołączany za grosze do 350D - mocowanie EF-S).
Canon EOS 350D - spojrzenie drugie, poprawione
Niedziela, sierpień 20th, 2006Minęło równo 4 miesiące / kilkanaście setek zdjęć od kiedy zastanawiałem się, po czym kupiłem 350′kę… Obiecywałem podzielić się wrażeniami z używania i garścią porównawczych zdjęć. W końcu nadszedł ten moment :)
Aparat zaliczam do zdecydowanie udanych zakupów. Jak do tej pory ani razu mnie nie zawiódł, 5-dniowy wyjazd spędził na raz naładowanej baterii, która pozwoliła na 2,5GB zrobionych zdjęć (wliczając w to używanie lampy, AF i przeglądanie zdjęć). Mały rozmiar okazał się (o dziwo!) dużym plusem - mam znacznie mniej oporów żeby zabrać go ze sobą, a przy tanich plastikowych i lekkich obiektywach jakich używam nie było najmniejszych problemów z uchwytem…
W sytuacjach gdy problem mógł się pojawić - używałem gripa, który daje komfort dużego aparatu (jest dosyć ciężki dzięki czemu świetnie stabilizuje dłoń). Sam grip jako taki pozwala na noszenie jednocześnie dwóch standardowych baterii (do 350D pasują baterie z niektórych małpek Canona - np. S45), albo 6 baterii AA i biorąc pod uwagę jego cenę (ok. 300,- zł jeżeli dobrze poszukać), oraz perfekcyjną jakość wykonania (gumowany uchwyt - mmmm) - jest świetnym uzupełnieniem aparatu.
![]()
Wizjer, początkowo mały i ciemny (w porównaniu do mojej poprzedniej analogowej lustrzanki) szybko okazał się zupełnie wystarczający… I chociaż nadal, gdy celuję większym aparatem, różnica jest lekko mówiąc uderzająca, to nie przypominam sobie sytuacji, żebym robiąc zdjęcia 350D zwrócił uwagę na jasność czy rozmiar wizjera, a tym bardziej uznał, że z takim nie mogę zrobić jakiegoś ujęcia.
Ostatni z trapiących mnie przy wyborze problemów to ogólnie mówiąc - jakość… Kiepski plastik, na którym zostają ślady po paznokciach, plastikowy bagnet kitowego obiektywu, śliski plastikowy grip, plastik tu, plastik tam, gumowata smycz. I co? I nic… Po czterech miesiącach aparat wciąż wygląda jak nowy, nie starł się żaden nadruk, ślady po paznokciach można zetrzeć tym samym palcem, który je tam zostawił, na obudowie nie widać rys i zadrapań - również na wyświetlaczu. Nic nie trzeszczy, nie szeleści, wszystkie klapki i zaślepki nadal wskakują na swoje miejsce bez problemu, podobnie plastikowe bagnety obiektywów (bo niestety wszystkie EF’owe obiektywy jakie mam na stanie są plastikowe. Paradoksalnie - jedyny z metalowym bagnetem rozpadł się jako pierwszy :) ). Nie mam do jakości absolutnie żadnych zastrzeżeń, aparat jest z resztą “Made in Japan” i to widać…
Jak więc widać wszystkie wątpliwości z okresu zakupu okazały się w zasadzie bezpodstawne. Aparat towarzyszy mi w miarę możliwości gdzie może i spełnia swoje zadanie doskonale (zwłaszcza z szybką kartą pamięci ;) ). Wszystkie parametry techniczne, zgodnie z tym czego się spodziewałem, są dla mnie zupełnie wystarczające. Aparat działa bardzo szybko, ma przejrzysty i wygodny interfejs, trudno dopatrzyć się prawdziwych wad, oczywiście patrząc z perspektywy fotografa-hobbysty-amatora. Efekty jego pracy można zobaczyć na moim fotoblogu, na którym od maja wszystkie zdjęcia są robione na 350D. Na razie jeszcze się z nim zapoznaję, próbuję różne obiektywy, motywy, pomysły. Trochę walczę z kolorystyką, ale to kwestia słabych szkieł i silnego przywiązania do kontrastowych kolorów uzyskiwanych na slajdzie. Sporo siedzę więc w photoshopie (swoją drogą radzę uważać na Adobe Camera RAW - zmienia charakterystykę barw!). Aparat możliwości ma ogromne i potwierdzeniem tego może być np. fotoblog Daily dose of imagery, którego autor foci tym samym sprzętem… Ja z resztą jeszcze długo z pewnością się z nim nie rozstanę. Gorąco polecam!
Szybkie karty CompactFlash - warto?
Poniedziałek, kwiecień 24th, 2006Do aparatu potrzebna jest karta pamięci… Do lustrzanki potrzebna jest na ogół karta duuuża, bo żeby wykorzystać w pełni walory sprzętu robi się zdjęcia raczej w formacie RAW. W przypadku Canona 350D na 128MB karcie mieści się ok. 13 zdjęć w RAW, na 1GB upakujemy ich trochę ponad 100. Ilość ta zależy jeszcze od rodzaju zdjęć, bo Canon bezstratnie kompresuje pliki, więc w ekstremalnych przypadkach może być nawet mniejsza.
Jak wiadomo im większa pamięć - tym droższa. Do tego im większe pliki - tym dłużej zapisują się na karcie, a im więcej zdjęć zrobimy tym dłużej będziemy je zgrywać na komputer. Stajemy więc przed wyborem, czy opłaca kupić się większa kartę, czy szybszą? Jeśli szybszą, to o ile i jakiej firmy? Warto przy tym wiedzieć, że spora większość testów kart jest mało reprezentatywna. Testują one bowiem maksymalne osiągi karty, a aparat bardzo często nie jest w stanie ich osiągnąć - czasem z jego ograniczeń, czasem z braku porozumienia między kartą a elektroniką… Często kupiona za duże pieniądze super szybka karta nie spełnia oczekiwań, które obiecała na pudełku. Jeśli stoisz przed takim wyborem - czytaj dalej…
Czytaj dalej »
Canon 350D - pierwsze wrażenia
Sobota, kwiecień 22nd, 2006Od kilku dni moje fotograficzne zasoby zasila nowy aparat - Canon EOS 350D. Jako że do tej pory nie było okazji (i klisz) aby sprawdzić możliwości posiadanych przeze mnie szkieł, wziąłem się do pracy, przy okazji odkrywając kilka przyjemnych rzeczy jakie niesie ze sobą ta lustrzanka… Efekt pracy przy obiektywach będzie w następnych odcinkach, gdy zbiorę wszystkie wystrzelane zdjęcia, a póki co podzielę się pierwszymi wrażeniami… Nie będzie wiele o możliwościach aparatu, bo te można wyczytać z dokumentacji technicznej. Znajdziecie tu przede wszystkim moje spostrzeżenia na temat najgorętszy przy tym aparacie - gripie i ogólnej funkcjonalności :)
Czytaj dalej »
Canon 350D vs Nikon D50 vs Minolta 5D
Poniedziałek, kwiecień 3rd, 2006Do dzisiaj stałem przed powyższym wyborem. Może tak nie do końca, bo moje preferencje oscylują ściśle wokół Canona, którego używam (kliszowy Eos 50, małpowy S45) i bardzo sobie chwalę. Przyszedł jednak czas na przejście na cyfrę i typowy dylemat… Nie ukrywam, że Canon był u mnie faworytem, ale moją decyzję mocno podważały wyższa cena i przede wszystkim - mikry rozmiar body, z którego postanowiono uszczuplić przede wszystkim niemal najważniejszą część lustrzanki - wygodny uchwyt! Za jego wyborem, oprócz czysto technicznego porównania, przemawiało kilka obiektywów w tym systemie, no i przywiązanie do marki i co istotne - przyzwyczajenie do “interfejsologii”.
Mając to “spaczenie” na uwadze możecie przeczytać wnioski z długich penetracji internetu i krótkich “macań” w kilku sklepach :) Czytaj dalej »
