Co takiego ma Canon 40D, czego nie ma 350D, 400D, 20D, czy 30D?

Canon EOS 40D i Canon EOS 350D

Do niedawna byłem szczęśliwym posiadaczem Canona 350D. Robiłem nim setki zdjęć i byłem na prawdę zadowolony. Od czasu do czasu wyjmowałem z szafy EOSa 50, żeby zajrzeć przez jego wielki wizjer. Bywało, że robiłem zdjęcia 20D i wracając do 350-ki miałem jakieś dziwne uczucie… Podświadomie kiełkowała we mnie chęć przejścia na model wyżej. I gdy pewnego dnia szukałem informacji na temat lampy, którą planowałem kupić, przeczytałem pełny test 40D na dpreview. Już wtedy wiedziałem, że kupię lampę mocniejszą, “bo przecież za jakiś czas na pewno kupię większe body”… Po sprawdzeniu cen i trzykrotnym wyjęciu kalkulatora “za jakiś czas” nastąpił dnia następnego… I tak o to stałem się posiadaczem nowego aparatu. Czy było warto? Nie porównywałem ich przed zakupem, to zrobię to teraz… Zapraszam do recenzji 40D z punktu widzenia byłego posiadacza Canona 350D.


Jeszcze raz podkreślę, że nie zmieniłem zdania. Canon 350D czy 400D to świetne aparaty. Robią bardzo dobre zdjęcia, kosztują stosunkowo niewiele i przede wszystkim, dają mnóstwo radości. Jest jednak taki dzień w życiu każdego fotoamatora, że kupuje sobie większe szkło, czy lampę i aparat zaczyna coraz gorzej leżeć w rękach; że nie złapał _tego_ momentu w serii, bo akurat przytkał się bufor; że na małym ekranie zdjęcie wydawało się ostre i że po raz kolejny zablokował ekspozycję (*) zamiast przestawić kompensację… Jeżeli dorzucimy do tego, że 350ki nadal trzymają dobrą cenę, a Canon zwracał część pięniędzy przy zakupie, to psychologiczna bariera została przekroczona z łatwością…

Pierwsze wrażenia po pierwszych zdjęciach

Po kilku sesjach, gdy ręka przywykła już do nowego chwytu, a palce poznały rozmieszczenie przycisków, stwierdzam, że aparat jest bardzo wygodny. Uchwyt jest gruby i dobrze siedzi w ręce. Aparat waży o ok. 300g więcej niż 350D, ale z zamontowanym szkłem i przede wszystkim ciężką zewnętrzną lampą trzyma się znacznie pewniej i nie nadweręża rąk zbyt wąskim gripem. Sposób obsługi jest zupełnie inny, ale po szybkim zapoznaniu okazuje się znacznie wygodniejszy. To co zawsze ceniłem w Canonach - czyli możliwość obsługi aparatu jedną ręką, bez puszczania gripa - jest również tutaj. Do tego dzięki informacji o ISO w wizjerze, najczęściej nie trzeba też odrywać aparatu od twarzy. Jeśli już o wizjerze mowa, jest sporo jaśniejszy i większy niż w 350/400D. Odnoszę wrażenie i znajduje to potwierdzenie w recenzjach, że podobnie jest w stosunku do 20D i 30D.

Aparat jest szybki i responsywny. Zdjęcia można robić natychmiast po włączeniu. Migawka i lustro są względnie ciche, a baterii starcza na bardzo wiele klapnięć. Obudowa jest cała ze stopu magnezu i to się czuje. 350 było wykonane solidnie, ale różnica mimo wszystko jest bardzo duża. Podobnie jest z menu - w 40D zastosowano układ znany z EOS’a 1D Mark III - opcji jest mnóstwo, a nawigacja pomiędzy nimi jest bardzo szybka. Dodatkowo można wyciągnąć do 6 funkcji na własne menu ze skrótami - wtedy na jednym ekranie możemy mieć ustawienie bracketingu, mirror lockup i usuwanie zdjęć. Bezcenne. Sam ekran jest ogromny i bardzo pomaga w pracy, chociaż tutaj bardziej popisała się konkurencja nie tylko zwiększając rozmiar, ale i gęstość punktów… Kilka recenzji wymienia jego rozmiar jako minus. Niektórzy uważają że mały znaczek pocztowy z 20D jest lepszy. hmmm. Jak dla mnie był to największy minus 350D. Każdy, nawet mało szczegółowy, ale duży wyświetlacz jest dla mnie lepszy. Wreszcie mogę patrzeć na niego z pewnej odległości, zamiast podkładać sobie aparat pod nos…

No dobrze, kupiłem aparat z wyższej półki niż EOS 350D. Dla posiadaczy jego poprzedników nie napisałem jeszcze chyba niczego odkrywczego. Sam, gdy decydowałem się na 350D uznałem, że różnica w cenie jest zbyt duża, aby powyższe wrażenia (wtedy odnoszące się do 20D/30D) były wystarczające… A więc, co tak na prawdę przekonało mnie do tego aparatu?

Live view

Live view to możliwość podglądu na tylnym ekranie tego, co widzi matryca. Spotkałem się na sieci z recenzjami, w których live view brzmi trochę jak wada. Recenzenci nie mogąc znaleźć dla niego zastosowania w swoim warsztacie uznawali, że to wodotrysk dla klientów przyzwyczajonych do cyfrowych małp. Otóż nic bardziej mylnego! Podczas moich kilku krótkich wypadów zrobiłem kilka zdjęć, które bez niego byłoby zupełnie niemożliwe. Poczynając od dziwnych, trudno dostępnych kątów, jak ujęcia z ziemi, po precyzyjne doostrzanie w sytuacjach gdy nie mamy pewności patrząc przez wizjer (w live view możemy 10 krotnie powiększyć dowolny fragment obrazu, rozjaśnić go, ustawić ręcznie ostrość i zrobić zdjęcie). Np. to zdjęcie zrobiłem na wietrze, czekając na powiększonym LV aż odpowiedni fragment “wskoczy” w ostrość…
Dodatkowo, po podłączeniu aparatu do komputera, LiveView pozwala na podgląd obrazu na monitorze. Można też aparat podpiąć do telewizora, ale w tym wypadku niestety nie znajdziemy jak w nowym Nikonie wyjścia HDMI. Przy okazji, jako że na potrzeby LiveView lustro jest podniesione, podczas robienia zdjęć słyszymy tylko cichy szmer migawki. Jest to wyjątkowo przyjemne w przypadku szybkich serii…
Jedynymi minusami tej funkcji to konieczność opuszczenia lustra przy automatycznym pomiarze ostrości, oraz szybki drenaż baterii. Z drugiej strony, chociaż bardzo przydatna, używa się jej na ogół rzadko i na krótko, więc nie powinno to stanowić dużego problemu…

6 klatek na sekundę, kilkanaście rawów w serii

Robiąc kiedyś zdjęcia na pokazie Formuły 1, pamiętam że irytowałem się, gdy już po zaledwie 4 klatkach w RAW bufor 350D był kompletnie zapchany i aparat robił już tylko 1 zdjęcie na sekundę. W przypadku bolidu F1 nie trudno się domyśleć, że to wartość nie wystarczająca :) Zanim kupiłem pierwszy aparat cyfrowy seria była przeze mnie mocno niedoceniana. Teraz jest jednak jednym z istotniejszych parametrów.
I w tej kategorii EOS 40D nie zawodzi. W zwykłym trybie robi około 3 klatek na sekundę, a na mojej karcie (Sandisk Ultra II) mieści do 22 RAWów. Po przejściu w tryb szybkiej serii, przy czasach krótszych niż 1/500s Canon osiąga ponad 6 klatek na sekundę i mieści do 18 plików RAW. Wg. dpreview na szybszych kartach upchnie jeszcze jedno zdjęcie. Warto wspomnieć, że wg. ich testów przy czasach dłuższych niż 1/500s osiągi mocno spadają, do ok. 4fps przy 1/15s. Jak na moje potrzeby jednak powyższe osiągi są (przynajmniej na dziś) powyżej moich wymagań…

Jakość obrazu

40D został wyposażony w nowy procesor obrazu, oraz nową matrycę. Wg. testów na dpreview 14 bitowy przetwornik oddaje więcej szczegółów w cieniach, a dodatkowa opcja o nazwie “Highlight priority” umożliwia uchwycenie niecałej stopki więcej w jasnych partiach, kosztem większego zaszumienia cieni. W praktyce, w połączeniu z 10 mega pikselową matrycą obrazy mają sporo więcej detali i na oko większą rozpiętość tonalną. Zwłaszcza przy pracy w RAWach można “odzyskać” więcej przepalonych partii zdjęć. Dodam jednak, że spotkałem się z opiniami, że nowa matryca, w stosunku do tych znanych z 20D i 30D, mimo 2mpix więcej nie oddaje wcale więcej szczegółów wg. testów ostrości… Moje odczucia mówią jednak co innego, przynajmniej w zestawieniu z 350D.

Do jakości przyczynia się też zapewne szybszy i precyzyjniejszy autofocus. W moich testach ostrości back- i front-focus występują rzadziej niż na 350D, a układ na prawdę rzadziej się myli…

Usprawnienia interfejsu

Pracę z aparatem usprawniają trzy nowe funkcje nieobecne wg. mojej wiedzy w poprzednich aparatach tej i niższych serii. Pierwsza to dodatkowe menu z definiowalnymi opcjami o którym już wspominałem. Druga, to możliwość podglądu ustawień na tylnym ekranie - mniej więcej tak jak w 400D. Dzięki temu wszystkie informacje dostępne na górnym wyświetlaczu, plus kilka innych, możemy zobaczyć z tyłu, w dużej, czytelniejszej wersji. Bardzo przydatne np. przy pracy ze statywem… Trzecią rzeczą są trzy programy użytkownika, wybierane pokrętłem po lewej stronie (zaraz za AV, M, A-DEP). Możemy pod nimi zapisać program (M, AV, TV), czas, przesłonę, oraz praktycznie wszystkie istotne ustawienia aparatu - od bracketingu, przez ustawienia lampy, po CFNy, czyli np. blokadę lustra. Jednym ruchem możemy przełączyć wszystkie ustawienia aparatu - np. przygotowane do robienia zdjęć nocnych. Pewnym przeoczeniem niestety jest to, że gdy aparat sam się wyłączy, po ponownym włączeniu wprowadzone zmiany (np. ustawienie czasu, przysłony, ISO) zostaną przywrócone na te wcześniej zaprogramowane. Trzeba więc pamiętać o tym, aby po wprowadzeniu korekty zapisywać od razu swoje ustawienie…

I to wszystko?

Bynajmnie nie… Jak zwykle moje recenzje to spis moich osobistych odczuć. Jest zapewne o wiele więcej zmian, które przeoczyłem, lub nie uznałem ich za wyjątkowo istotne. Znajdziecie je tradycyjnie w innych, bardziej profesjonalnych recenzjach :)

W porównaniu …

Canon 350D i 400D

Canon EOS 40D to zupełnie inna klasa aparatu. Pozwala na prawdę wyżyć się każdemu cyfrowemu fotoamatorowi. Praktycznie wszystkie parametry przemawiają za nim. Jedynym ewentualnym plusem 350D i 400D to mniejszy rozmiar i waga. Ewentualnym, ponieważ chociaż mniejsze body jest bardziej przenośne, a przy lekkich, tanich obiektywach - zupełnie wygodne, to po zamocowaniu większych szkieł, czy lamp błyskowych robi się na prawdę nieprzyjemnie…
Oczywistą różnicą jest też cena. Różnica na dzień dzisiejszy to około 2 tysiące złotych. Co prawda 40D “dostarcza” sporo więcej niż jego poprzednicy i różnica jest znacznie lepiej uzasadniona, to jeżeli dopiero zaczynasz, lub masz napięty budżet - kup 400D. Gdy się już z nim polubisz i uzbierasz więcej gotówki, będziesz gotowy do dokonania zamiany :) Wbrew pozorom nawet najsłabsze lustrzanki nie tracą aż tak dużo na wartości… A zamienić kiedyś będzie na prawdę warto, czego jestem żywym przykładem ;)

Canon 20D i 30D

Tu już kwestia nie jest tak prosta. Posiadacze których znam dybią raczej na okazję na 5D. Z drugiej strony ich aparaty nadal mają jakąś wartość i przesiadka na bohatera tej recenzji byłaby z pewnością mniej kosztowna. Miałem kilka okazji robienia zdjęć tymi aparatami i jakoś nie kusiły mnie do natychmiastowej zamiany. W przypadku 40D decyzję podjąłem momentalnie.

Różnice w jakości zdjęć są sporne - jedni twierdzą, że jest lepiej, inni, że tak samo, lub wręcz gorzej. Być może. Moim zdaniem 20D robiło już świetne zdjęcia i progress pod tym kątem nie jest tak szalenie istotny. O wiele istotniejsze są zmiany w obsłudze, funkcjach, ergonomii, a tych w 40D jest mnóstwo! Zdjęcia robi się zdecydowanie przyjemniej - Liveview jest piekielnie przydatne, aparat wydaje się być jeszcze bardziej responsywny, tu i ówdzie zmieniono kształt obudowy, jest nowe menu i kilka przydatnych funkcji w interfejsie. Bardzo zastanawia mnie to, że wiele serwisów kompletnie pominęło te różnice skupiając się głównie na możliwościach samej matrycy. A przecież nie tylko tym fotograf żyje :) Moim subiektywnym odczuciem zmiany są absolutnie warte zachodu…

Canon 5D

Gdybym miał 5D, patrzyłbym na 40D z pogardą ;) Pełna klatka to niezaprzeczalny plus i chyba każdy się ze mną zgodzi. Do tego niedługo pojawi się jego nowa odsłona, w której zapewne znajdą się podobne, o ile nie lepsze nowości. Dlaczego więc nie poczekałem na niższe ceny piątek? Otóż 5D jest już dość starą konstrukcją, kosztuje sporo więcej, nie ma Live View, wymaga wymiany obiektywów EF-S, wypada do niego kupować droższe szkła no i… ile można czekać ;)
W przyszłości, gdy nowy model okrzepnie i trafi się dobra okazja, to czemu nie…

Konkurencja - Nikon D300 i Sony A700

Sony wreszcie uporało się z szumiącymi matrycami i oba modele konkurują z Canonem bardzo skutecznie. Każdy z modeli ma jakąś przewagę nad pozostałymi, każdy ma też swoje słabości. Najwięcej funkcji ma chyba Nikon, ale z kolei jest też sporo droższy. W tej sytuacji zmiana systemu byłaby w zasadzie bez sensu i dlatego szybko odrzuciłem taką możliwość.

Jeżeli kupujesz pierwszą cyfrówkę, mogę Ci polecić Canony - ale tylko dlatego bo je posiadam. Przyznaję, że nie bardzo interesowałem się tym co dzieje się za miedzą. Walka jest wyrównana i bardzo mnie to cieszy, bo popycha to producenta “mojego” systemu do wprowadzania ulepszeń. Będziesz więc musiał niestety poczytać jeszcze kilka testów ;)

Jeżeli posiadasz już któryś system, to szczerze polecam przy nim zostać… Ale na pewno już to wiesz ;)

Sumując

Jeżeli przy kupnie 350D miałem jakieś wątpliwości, a podczas używania jakieś zastrzeżenia, to 40D jest pierwszym aparatem, który na prawdę podoba mi się taki, jaki jest. Jedyne czego mi w nim brakuje, to pełna klatka, ale mam nadzieję, że nie będziemy musieli na nią zbyt długo czekać…

Szczerze polecam!

[Digg] [del.icio.us] [Facebook] [Technorati] [Google] [StumbleUpon]

20 komentarzy do “Co takiego ma Canon 40D, czego nie ma 350D, 400D, 20D, czy 30D?”

  1. Jakub Wilczek mówi:

    Witam moje Guru fotografii ponownie:) . Mam pytanie odnośnie Canona 350 D którego wciąż posiadam a Ty zdążyłeś już go zmienić. Dokładnie chodzi o aspekt ostrzenia, mam dość duży problem z ostrością, mówimy tu o obiektywie kitowym :/ ale też na 50 mm Canona 1.8 II. Zdjęcia przy powiększeniu są jakby lekko rozmyte. Zaznaczę iż chodzi o ustawianie ostrości przez AF, może to być wina szkieł dających rzut na czytnik AF lub na matryce, czy chodzi o same obiektywy?. Spotkałeś się z tym problemem podczas swoich fotek? pomóż, zakładam że poznałeś 350D na wylot i wiesz co i jak.Może warto go dać do serwisu na jakąś kalibrację czy coś.

  2. Ania mówi:

    Dzisiaj chyba kupię 40d. Przesiadam się z 350d i moje dotychczasowe odczucia co do obydwu aparatów są identyczne. Dzięki za to podsumowanie :) Kamień spadł mi z serca :)

  3. Aktoto mówi:

    siemasz, recenzja spoko, z dozą humoru i mnóstwem ciekawych informacji. Osobiście jestem zwolennikiem robienia zdjęć cyfrówką w telefonie (ze względu na ogrom funkcji, doskonałą lampę, świetny zoom cyfrowy, wbudowany LiveView, ciche lustro (w ogóle nic nie słychać) no a przede wszystkim można go obsługiwać jedną ręką nie odrywając palca od spustu migawki :)) Poręczność (miesci sie w kieszeni) mozliwosc nagrywania sekwencji video z dzwiekiem to doatkowe atuty mojego aparatu. Baterii starcza na ok. 700 zdjęć, można se zadzwonic w miedzyczasie, wyslac sms, posluchac radia, pograc itd.
    Goraco polecam i pozdrawiam:)

    Wiecej info na http://www.meinekleinemobilephotoaparrat.de

  4. Rafał Lindemann mówi:

    Jakub - nie działają maile, a twój komentarz leżał w poczekalni :( Co do nieostrzenia - szykowałem się nawet do napisania artykułu na ten temat, ale mi się odwidziało. Obawiam się, że to problem i jednego i drugiego. Jeżeli masz “różnie”, to niestety ta 50 jest dosyć luźna i zdarza jej się często przesuwać przed, lub za.

    Jeżeli zawsze, lub głównie są trochę nieostre, to oddałbym do serwisu aparat I obiektywy do wzajemnej kalibracji.

    Miałem duże problemy z niedokładnością w Sigmie 17-70, na 40D się jednak poprawiło (częściej trafia z ostrością w punkt), więc może to być też kwestia aparatu. Jeden czort wie :)

  5. Luc mówi:

    Na poczatku wielkie :D dla Aktoto za komentarz :)

    A tak poza tym to bardzo przydatna i rzetelna recenzja. Mam taki sam zestaw 350D i dokladnie taki sam zestaw obiektywow (malo tego, kupowane w tej samej kolejnosci czyli KIT, potem Sigma 70-300 (w miedzyczasie Canon 50 1.8II) i na koncu Sigma 17-70). Wszystkie wspomniane problemy z ostrzeniem Sigmy 17-70 rowniez nastapily u mnie i wlasciwie chyba sie nawet nasilaja. Malo tego, pierwsza Sigme 17-70 oddalem po tyg do reklamacji, bo naprawde slabo ostrzyla i dostalem druga nowa w zamian (bo reklamacja zostala uznana), ktora jednak ostrzy niewiele lepiej:) Ale tutaj rozwiazanie jest proste - manual. Canon 50 1.8 u mnie tez ma czasem spore problemy z jakoscia/ostroscia.

    Jesli chodzi o kupno 40D i jakiegokolwiek sprzetu foto to najlepszym wyjsciem na dzien dzisiejszy jest USA (np eBay), przy obecnym kursie $$ mozna zaoszczedzic naprawde niemale pieniadze…

  6. Rafał Lindemann mówi:

    Nie wiem czy gdzieś nie wspominałem, ale 17-70 na 40D sprawuje mi się lepiej, chociaż nadal mam zastrzeżenia. Ogólnie następnym moim ewentualnym zakupem będzie obiektyw Canona z USMem, bo Sigma trochę w tej kwestii zawodzi :(

  7. Albert mówi:

    Znalazłem, przeczytałem i chylę czoła przed autorem, wielkie wyrazy uznania. Osobiście jestem posiadaczem Canona-XTI to chyba taki odpowiednik 400D. Jako że to moje pierwsze lustro to na początek nie kupowałem nic innego bo sam nie byłem pewien co ja tak naprawdę będę focił i czy wydatek będzie uzasadniony, jednakże dałem się zwariować fotografii. Po zapoznaniu się z funkcjami apartu jestem z niego jak najbardziej zadowolony. Do kitowego zestawu dokupiłem chyba standardowo jak większość 50mm mkII sigma 70-300 APO DG w planach mam sigmę 10-20 i wymianę sigmy 70-300 na canona 70-200 L F4.0. Co do bohatera recenzji niestety nie przekonał mnie ogrom funkcji zaprezentowany w powyższym tekście. Nie żeby aparat nie spełniał moich oczekiwań ale mam na codzień do czynienia również z 5D i w tym kierunku będę się skłaniał jak przyjdzie czas na zmiany. Poczekam chyba na następcę mimo iż objektywy EF-S nie znajdą zastosowania jakoś to przeboleję. Nie mieszkam w Polsce i cena aparatu nie stanowi dla mnie aż takiego problemu choć jest niemała. Niestety nie widzę sensu zmiany Canona XTI na 40D ponieważ funkcję które uzyskałbym za ewentualną różnicę w cenie nie są warte tej kwoty. Pozdrawiam wszystkich czytających.

  8. Zbyszek mówi:

    Aparaty Canona , “niechętnie” współpracują z innymi szkłami. Rozwiązaniem jest oddanie aparatu wraz ze szkłem do kalibracji.

  9. myrek mówi:

    Moja przygoda z fotografią dopiero się zaczyna, jestem w trakcie zakupu aparatu i po przeczytaniu artykułu jestem przekonany że będzie to 40D, chociaż wcześniej miałem jeszcze kilka typów.
    Mam jednak wątpliwości co do wyboru szkła, czy wziąść kit-ową 18-55 CANONA czy może zainwestować w 17-85 rownież CANON ze stabilizacją i USM-em? Proszę o podpowiedź.

  10. mark mówi:

    kupilem canona 40 D i jestem naprawde zadowolony aparat byl sprzedawany razem z obiektywem 17-85 i powiem ze to dobre szklo mam tez sigme 10-20 i jestem z nie zadowolony a wczesniejszy aparat canon 400d to tez niezla puszka tylko ze przychodzi czas na zmiany i ten aparat odchodzi w przeszlosc a byl dobrym aparatem do nauki mam w przyszlosci jeszcze zakup 70-200 L f4 i natym zakupie zakoncze ze szklami a canon 40D to zakup warty rozwazenia polecam .

  11. kamilo mówi:

    Witam wszystkich… ja jestem posiadaczem małpki A630 canona.. i chce od razu kupic teraz 40D

    Stad moje pytanie: Z ograniczonym funduszem kupic body+18-55mm czy przeczekac troszke by zakupic 18-85? roznica u mnie w miescie to tysiac zlotych :/

    Czy wogole kitowy 18-55 nadaje sie?
    Czy posiadajac takie szklo powinienem sie liczyc od razu z “przesiadka” ?

  12. Grazyna Woroch mówi:

    18-55mm kit nie przyda się do niczego w zasadzie. Do 40D to szkło za niskiej jakości. Polecam prawie wszystko z czerwonym paskiem lub szare. Nie od dziś wiadomo, że kto tanio kupuje, ten musi mieć…. dużo pieniędzy. Prędzej czy później wymienia się te kitowe “musztardówki” na solidną szklarnię.

  13. Grazyna Woroch mówi:

    Warto zainwestować w dobre szkła, nie warto tracić czasu i pieniędzy na kity - czyli szare i z czerwonym paskiem.

  14. adam mówi:

    Dzięki za a recenzję .

  15. Łukasz mówi:

    Rezenzja bardzo przydatna i warta przeczytania.

  16. Robert mówi:

    Ciekawy artykuł.
    Posiadam od roku 40d i co do pracy w seriach jestem bardzo zadowolony.
    Dodatkowo dołożyłem grip i bardzo fajnie się tym pracuje.
    Otrzymałem w zestawie 18-55 IS ale używam wyłącznie jak nie zależy na jakości zdjęcia, czyli reporterka na strony http://WWW.
    Świetnie pracuje z 70-200 2.8 IS L i z 100-400 IS L.
    Natomiast sigma 10-20 nie zawsze dobrze pracuje. Niekiedy mam bardzo nieostre zdjęcia.
    Piszesz o pełnej klatce. Zakupiłem 5DII. Jakość rewelka ale brak właśnie szybkości pracy co bardzo cenię w 40D

  17. Andi mówi:

    Dotyczy : Sigma 70-300 APO DG Macro
    Chcialem prosić o pomoc , czy mozliwe jest przeslanie na mojego maila zdjecia testów ostrosci tej Sigmy/ chcialbym zrobic analize porównawczą do podobnych zdjec w moich warunkach. Poniewaz od jakiegos czasu mam wrazenie że obiektyw “mydli”. Byc moze mam juz inne oko i wymagania niz kiedys a byc moze - jest to kwestia obiektywu , który chcialbym ocenic poprzez test porównawczy.
    Pozdrawiam
    Andi

  18. Andi mówi:

    Dotyczy : Sigma 70-300 APO DG Macro
    Chcialem prosić o pomoc , czy mozliwe jest przeslanie na mojego maila zdjecia testów ostrosci tej Sigmy/ chcialbym zrobic analize porównawczą do podobnych zdjec w moich warunkach. Poniewaz od jakiegos czasu mam wrazenie że obiektyw “mydli”. Byc moze mam juz inne oko i wymagania niz kiedys a byc moze - jest to kwestia obiektywu , który chcialbym ocenic poprzez test porównawczy.
    Pozdrawiam i prosze o odpowiedź
    Andi

  19. Bas mówi:

    Powiedzcie mi dobrzy ludzie, czy Waszym zdaniem na pierwszą lustrzankę bardziej nadaje się Canon 500D czy 40D? I czy opłaca się kupować używany sprzęt (np. rocznego Canona z przebiegiem około 12000 zdjęć)?

  20. Tomek mówi:

    Bardzo dobry tekst :-). I co ważne ciągle aktualny ! Sam jestem w trakcie przesiadki z 350d na…. 40d/5d. I pewno zdecyduję się na 40d - cena, AF i szkła :-).

    @Bas jak Cię stać na 40d to bierz (szczególnie z pewnego źródła).

    Pozdrawiam!

Zostaw swój komentarz