Vista jest spoko cz.1 - na początku był chaos…

Ostatnio, w związku z wydaniem Leopard’a i związaną z tym marketingowo-medialną burzą postanowiłem przyjrzeć się swojemu Windows Vista, którego w zasadzie od samej premiery w Polsce używam na swoim głównym komputerze. System podobał mi się od początku i nie miałem z nim większych problemów, chociaż co warte odnotowania - poszedłem na całość i kupiłem wersję Ultimate x64.

Czytając apokaliptyczne komentarze “zawiedzionych użytkowników”, oraz prześmiewcze (a raczej prześmieszne) artykuły jabłkowych fanboy’ów poczułem się w obowiązku stanięcia w obronie systemu i napisania kilku artykułów o moich przygodach z vistą, o tym co mi się w niej podoba, a co nie… Na początku, jak wiadomo, był chaos, więc z artykułu nie musicie jeszcze wywnioskować, że Vista jest spoko, a daję słowo - jest!


Początki nie były łatwe, ale jak się szybko okazało - nie z bezpośredniej winy samego systemu. Jako że to wersja 64 bitowa byłem gotowy na braki w sterownikach - ku mojemu miłemu zaskoczeniu - wszystko czego używam, zadziałało. Niestety po zainstalowaniu większości programów z XP pojawiły się problemy ze stabilnością. Po usunięciu SpeedFan’a (restarty) i Kaspersky’ego (brak łączności z XBox’em, zwiechy) wszystko wróciło do normy. Do szału doprowadziło mnie Adobe, gdy zapowiedziało, że nie będzie wydawać już żadnych poprawek do pakietu CS2, chociaż przy takich cenach i określeniu “profesjonalne oprogramowanie” to postawa godna pożałowania. Pakiet jednak działa - po ominięciu błędu w instalatorze i uruchamianiu Flasha w trybie zgodności (z wyłączonym Aero). Reszta programów działa bardzo dobrze, a jestem osobą, której w XP nie mieściły się wszystkie kolumny w menu start na ekranie :). Praktycznie każdy ewentualny problem da się rozwiązać uruchamiając program jako administrator, albo w trybie zgodności. U mnie tyczyło się to tylko dwóch aplikacji… Pamiętam też problemy z wieszającym się routerem (netgear), co udało się rozwiązać gdy po miesiącu ukazał się do niego upgrade firmware’u. Poprzednie windy pozwalały na skrótowe, ale nieprawidłowe praktyki w pisaniu programów i sterowników, wiem bo pewne rzeczy sam nawaliłem w Konnekcie. W viście zostało to uszczelnione i stąd większość problemów - ze źle napisanym oprogramowaniem…

Drugim problemem okazała się wydajność. Chociaż sprzęt do słabych nie należy, to vista przy większej liczbie programów (np. Zend Studio + Eclipse + Flash + FF + Serwer testowy + duperele) dusiła się z 2GB pamięci. XP z 1.5GB chodził przy tym zestawie zupełnie dobrze. Nie bez znaczenia na pewno był fakt, że w Viście włączyłem więcej serwisów, część aplikacji miałem w wersjach 32/64bit jednocześnie, oraz oczywiście nie wyłączyłem skóry Aero (która rezerwuje 100-200 MB pamięci).

Problemem był zdaje się odmienny sposób wykorzystywania pamięci. Vista szykuje miejsce dla przyszłych działań, starając się zawsze mieć dużo wolnej pamięci w zapasie i doładowywując rzeczy, które mogą za chwilę być potrzebne (prefetch). W efekcie tego, ciężki javowy eclipse był szybko zrzucany do swapa, gdy pracowałem w zendzie. Wszystkie nowo otwierane aplikacje, czy polecenia wywoływały się natychmiast. Problem zaczynał się, gdy chciałem wrócić do eclipsa - zaczytywanie go ze swapa trwało czasem irytująco długo. Podobno SP1 ma w tej kwestii wiele poprawić, ja poradziłem sobie używając readyBoost - podłączasz pendrive’a i pozwalasz viście używać go jako dodatkowy swapfile. Różnica była spora, ale to jeszcze nie to, czego oczekiwałem…

Prawdziwą rewolucją było dokupienie kolejnych 2GB. Warto przy tym zaznaczyć, że musiałem coś przełączyć w biosie, żeby płyta prawidłowo rozpoznawała całe 4GB - więc w razie czego sprawdźcie swoje instrukcje :) Od tego czasu system działa wprost przepięknie. Dzięki wersji x64 całe 4GB jest w użyciu, mogę uruchamiać dowolny zestaw aplikacji, a całość chodzi jak marzenie.

Wiem, że to wydawanie kolejnych pieniędzy, do tego nie mające sensu w wersji 32bitowej (która tak na prawdę pracuje tylko do 2GB pamięci!), ale jeżeli używasz komputera do mniej wymagających zadań, niż uruchamianie kilku potężnych aplikacji na raz, zaręczam, że 1GB wystarczy, zwłaszcza jak masz wolny “gwizdek”, a dodatkowy gigabajt da ci sporo oddechu i oszczędzi twój dysk… Poza tym wersja 32 bitowa jest zdaje się mniej pamięciochłonna. Wiem, bo mój ojciec używa takiego zestawu od niedawna i chociaż jest już wiekowy, to sobie chwali :)

Pamiętam jednak, że świeżo po instalacji, gdy przez kilka dni pracowałem na laptopie, a Visty używałem tylko do sprawdzania poczty, łażenia po sieci i obróbki zdjęć, system chodził bez zgrzytów, zawieszeń, czy przestojów. Pamiętam nawet lekkie uczucie euforii i szczęścia :) Nowy interfejs spodobał mi się natychmiast, a opisane powyżej probemy, oraz kilka innych sprowadziłem na siebie sam… o czym w następnym artykule…

[Digg] [del.icio.us] [Facebook] [Technorati] [Google] [StumbleUpon]

5 komentarzy do “Vista jest spoko cz.1 - na początku był chaos…”

  1. Rafał Lindemann mówi:

    hmm

  2. Adam Kawka mówi:

    tyle zmarnowanego Ramu… probowales Gentoo?

  3. Rafał Lindemann mówi:

    Systemu potrzebuję do pracy… Na niczym innym poza windowsem nie mam tego zestawu narzędzi których używam…

  4. shw mówi:

    Interesujace - ja niestety jestem przeciwnikiem visty - musza jeszcze sporo ponaprawiac SP’ami i sprzetu musi troche wyjsc, zebym sie przesiadl. Mozliwosci pewne moze i fajne, ale wydajnosc?
    Siora kupowala lapka od IBM’a calkiem niedawno. 2core bodajze od intela, 1 gb ramu i vista basic. Uruchamia sie toto pol godziny, po uruchomieniu jeszcze musi pomielic kolejne pol godziny zanim zaladuje sidebar. i mozna zaczac uzywac dopiero. aplikacje ktore sie wlaczaja w tle to co najwyzej komunikator (konnekt, zeby byc konkretnym) i shity od producenta, wiec raczej nic co mogloby robic problemy.
    pamietam, ze jak tylko vista wyszla chyba postanowilem ja sprawdzic i zaczelem instalowac na virtualpc. tyle miejsca na sam system i tak niewiele oprogramowania wbudowanego - naprawde nie wiem czego tam napchali, zeby zerlo tyle gb..
    tak wiec - vista jezeli chodzi o funkcjonalnosc - moze i (chyba, ze podzieli los ME, w co watpie - niewazne jak syfiasty bylby to system) - ale jeszcze dlugo dlugo nie teraz.

  5. Paweł Zubrycki mówi:

    Miałem Viste przez jakieś dwa miesiące, ale poszła po całej linii. Po partycjonowaniu dysku nie mogę uruchomić ni systemu z dysku, ni partycji recovery, nawet nowej instalacji. Wszystko zacina się po tym ładującym się logo. Takie kwiatki jakoś nie przyczyniły się do pozytywnej oceny systemu, chociaż jak Tobie Rafale większość rzeczy chodziła mi przez te dwa miesiące poprawnie. Teraz mam Gentoo i pomimo kilku irytujących przypadłości daje się używać, przynajmniej działa…

Zostaw swój komentarz