Archiwum April, 2006

Szybkie karty CompactFlash – warto?

Do aparatu potrzebna jest karta pamięci… Do lustrzanki potrzebna jest na ogół karta duuuża, bo żeby wykorzystać w pełni walory sprzętu robi się zdjęcia raczej w formacie RAW. W przypadku Canona 350D na 128MB karcie mieści się ok. 13 zdjęć w RAW, na 1GB upakujemy ich trochę ponad 100. Ilość ta zależy jeszcze od rodzaju zdjęć, bo Canon bezstratnie kompresuje pliki, więc w ekstremalnych przypadkach może być nawet mniejsza.

Jak wiadomo im większa pamięć – tym droższa. Do tego im większe pliki – tym dłużej zapisują się na karcie, a im więcej zdjęć zrobimy tym dłużej będziemy je zgrywać na komputer. Stajemy więc przed wyborem, czy opłaca kupić się większa kartę, czy szybszą? Jeśli szybszą, to o ile i jakiej firmy? Warto przy tym wiedzieć, że spora większość testów kart jest mało reprezentatywna. Testują one bowiem maksymalne osiągi karty, a aparat bardzo często nie jest w stanie ich osiągnąć – czasem z jego ograniczeń, czasem z braku porozumienia między kartą a elektroniką… Często kupiona za duże pieniądze super szybka karta nie spełnia oczekiwań, które obiecała na pudełku. Jeśli stoisz przed takim wyborem – czytaj dalej…
Czytaj dalej »

Canon 350D – pierwsze wrażenia

Od kilku dni moje fotograficzne zasoby zasila nowy aparat – Canon EOS 350D. Jako że do tej pory nie było okazji (i klisz) aby sprawdzić możliwości posiadanych przeze mnie szkieł, wziąłem się do pracy, przy okazji odkrywając kilka przyjemnych rzeczy jakie niesie ze sobą ta lustrzanka… Efekt pracy przy obiektywach będzie w następnych odcinkach, gdy zbiorę wszystkie wystrzelane zdjęcia, a póki co podzielę się pierwszymi wrażeniami… Nie będzie wiele o możliwościach aparatu, bo te można wyczytać z dokumentacji technicznej. Znajdziecie tu przede wszystkim moje spostrzeżenia na temat najgorętszy przy tym aparacie – gripie i ogólnej funkcjonalności :)
Czytaj dalej »

Canon 350D vs Nikon D50 vs Minolta 5D

Do dzisiaj stałem przed powyższym wyborem. Może tak nie do końca, bo moje preferencje oscylują ściśle wokół Canona, którego używam (kliszowy Eos 50, małpowy S45) i bardzo sobie chwalę. Przyszedł jednak czas na przejście na cyfrę i typowy dylemat… Nie ukrywam, że Canon był u mnie faworytem, ale moją decyzję mocno podważały wyższa cena i przede wszystkim – mikry rozmiar body, z którego postanowiono uszczuplić przede wszystkim niemal najważniejszą część lustrzanki – wygodny uchwyt! Za jego wyborem, oprócz czysto technicznego porównania, przemawiało kilka obiektywów w tym systemie, no i przywiązanie do marki i co istotne – przyzwyczajenie do “interfejsologii”.

Mając to “spaczenie” na uwadze możecie przeczytać wnioski z długich penetracji internetu i krótkich “macań” w kilku sklepach :) Czytaj dalej »